Aktualności i blog

DLACZEGO JAZDA W GÓRACH TAK MOCNO ZMIENIA CZŁOWIEKA? CZĘŚĆ 2

Część 2 – szosa
 
Połączone z relacją z 🇪🇸 Costa Blanca – dzień trzeci 👌
 
Muszę się przyznać. Jestem uzależniony. Oraz szalony. A przy tym wszystkim… NIEZMIERNIE SZCZĘŚLIWY 😃
 
Dzisiaj byłem już podmęczony – dzień 1wszy to 102 km, 1800m up a wczoraj – dzień 2gi – 65 km, 750m up. No to co, dzień trzeci – pełnym piecem??? 🤣
Wiecie, ja lubię sobie stawiać wyzwania. I to właśnie dało mi kolarstwo. Dzisiaj od 9:30 do 16:30 byłem w górach na rowerze. 6h jazdy, 1h na fotki, siku, 2x Fanta i 2x mała naprawa Madonki. 7 godzin sam na sam z …
 
Wiecie co jest najcięższe przy wielu godzinach na rowerze?
Tylko tak naprawdę te pierwsze kilka godzin. Te ostatnie kilka godzin już jakoś leci 😂
 
Dzisiaj zaplanowałem sobie grubą trasę której teoretycznie nie jestem w stanie teraz zrobić. Zgodnie z prawdą – nie mam formy teraz. Zobaczcie, chciałem i wam udowodnić, którzy wachacie się czy dacie radę na moje campy jechać. Skoro ja – klocek 84 kg z Warszawy, po roztrenowaniu i bez formy dał radę, to i Ty dasz radę! Oczywiście na campach trasy będą i ciężkie, ale i – nic się nie bój! – lekkie w grupie romantycznej 😉
 
A co do dzisiaj…
 
Czy nie miałem kryzysów? Miałem. Dużo. Miałem dzisiaj 4 duże podjazdy. 3ci szedł ciężko a 4ty… Siłą woli. Wiecie, bo to często jest tak że jak głowa mówi – JEDZIEMY! – to jedziemy dalej. I ja dzisiaj jechałem to głową. Nogi, płuca i serce nie są gotowe na taki wysiłek o tej porze sezonu u mnie. Przysięgam, wejdźcie na moją Strave a zobaczycie że dopiero co ledwo 2h jeździłem po Mazowszu!
 
I dlatego góry zmieniają człowieka…
 
Zapominasz o wszystkim. O braku formy. O problemach. O wszystkich niezałatwionych sprawach. Oby było słońce, rower. I kawałek górki do wjechania 😁
 
Dobra ale co z tym uzależnieniem… ? A! Bo prawie zapomniałem. Tak. Jestem uzależniony od tego momentu kiedy wraz z nabieraniem wysokości, widoki zaczynają powodować motylki w brzuchu. To prawie jak zakochanie. Wiele jestem w stanie wycierpieć dla tych momentów…
 
A szaleństwo? Co do zjazdów, czuję się na nich pewnie, 5 lat ścigałem się na motocyklach torowych, z sukcesami. 22 lata jeżdżę motocyklem. Ale. ALE! Tutaj często zawodowcy czy wprawieni amatorzy mijają mnie na zjazdach jak tyczkę…
Kiedy jest chłodno, wilgotno i wietrznie – zjeżdżam jak ostatnia… ^%%@*# 🤭 Ale dzisiaj, na 2 zjazdach pozwoliłem sobie na bardzo dużo. Na jednym goniłem kolesi co naprawde szli grubo. Po drodze mijali wszystkich, a ja goniąc ich, tak samo. Ale i tak mi uciekli. Natomiast ostatni zjazd – pofolgowałem sobie… Po prostu to poczułem. Że mogę. Było słonko, szeroka droga. I nagle widzę że w długim łuku mam 73 kmh… Myślę sobie, Paweł, ogarnij się! Ale za chwile meeeeega długa prosta, doszedłem do 85. Dżizas… Czy to normalne?
 
Nie.
 
Ale kto ustala granicę normalności, poprawności i grzeczności…?
 
Dopóki robimy swoje, nie robiąc krzywdy innym – róbmy swoje.
 
I dlatego góry zmieniają, również ( a może nawet bardziej? 🤔 ) na szosie. Ja czuję teraz duże zmęczenie, spalę dzisiaj z 7k kcal.
Ale jestem szczęśliwy 🤗
 
I szalony 😝
 
I uzależniony!!! Bo jutro ostatni dzień. A ja jadę po więcej 😉
 
Piszcie w komentarzach o swoich rekordowych rowerowych wojażach!
 
Podzielmy się tym wspólnie 🖐
Elo!
Paweł
🇵🇱🤗👌🖐❤️‍🔥🔥🦵💪👊👍🇪🇸
 
P.S.
Część 1 – dam link w komentarzu 😉
 
P.S. 2
Fotka nieba to z pokoju w hotelu! Obczajcie rolkę z hotelem – też dam link 👍
 
P.S. 3
Wpadajcie na moją Stravę ➡️ https://strava.app.link/SIA71hPMSYb
Wpadnij, zostaw komentarz!